Nie taki z niego aniołek
Na początek historyjka
Sytuacja miała miejsce kilka lat temu, w mojej rodzinnej miejscowości, późnym wieczorem. Wracałem samochodem od jednego z kolegów. Wracałem trasą, którą bardzo dobrze znałem i mimo zmroku wiedziałem co kryje się za kolejnymi zakrętami. Gdy dojeżdżałem do głównej drogi, spojrzałem w lewą stronę i zobaczyłem ciemność. Wiedziałem, że teren układa się tak, że z miejsca w którym jestem świetnie widać wszystko dookoła, a tym bardziej światła nadjeżdżających samochodów. Nie musiałem zatem zatrzymywać się na skrzyżowaniu i ustępować pierwszeństwa, bo nie było komu. Gdy byłem już dość blisko skrzyżowania, w głowie usłyszałem bardzo wyraźną myśl mówiącą: Popatrz jeszcze raz w lewo! Posłuchałem jej, a kilka sekund później, z walącym jak młot sercem, patrzyłem na ogromną ciężarówkę, która przejeżdża główną drogą przed moim ledwie wyhamowanym samochodem. Wierzcie mi lub nie, ale jestem przekonany, że właśnie wtedy, tak na serio, po raz pierwszy usłyszałem mojego Anioła Stróża.
Światy równoległe
W świecie naukowym istnieje pewna bardzo ciekawa hipoteza zwana hipotezą symulacji. Jest ona pewnego rodzaju eksperymentem myślowym. Zakłada, że wszystko co widzimy dookoła, a także my sami, jest efektem bardzo zaawansowanej symulacji komputerowej. My z kolei jesteśmy takim trochę odpowiednikiem postaci żyjących w grze komputerowej. Ujmując tę hipotezę inaczej i odwołując się do popkultury, można powiedzieć, że żyjemy w Matrixie. Mówiąc jeszcze inaczej, hipoteza ta zakłada istnienie jakiejś innej rzeczywistości. Miałaby być ona nadrzędna w stosunku do tego co widzimy dookoła, a istoty z tej wyższej rzeczywistości byłyby pomysłodawcami i programistami tej naszej.
Brzmi znajomo? Nie? To lekko zmieńmy założenia tej hipotezy. A w zasadzie rozszerzmy ją nieco. W pierwszej kolejności usuńmy aspekt techniczny (komputer). Następnie zastąpmy nieznane istoty piszące program komputerowy jedną istotą (twórcą), która stwarza nowy świat po prostu wypowiadając słowa. Załóżmy dodatkowo, że robi to w siedem dni. I co? Z hipotezy symulacji, która jest naukową koncepcją na granicy fizyki i filozofii, otrzymujemy czystą teologię. Jest to piękny taniec, w którym łączy się wiara z nauką. Bo oto ponad nami istnieje świat, który możemy nazwać nadrzędnym, świat duchowy, do którego, póki co, mamy bardzo ograniczony dostęp. Ale wierzę w to, że on istnieje. Istnieje niezależnie i równolegle do naszego świata. Dla osób wierzących hipoteza symulacji nie jest hipotezą, ale jest opisem nieba. Z kolei o relacjach tych dwóch światów możemy przeczytać w Biblii.
Całe Pismo Święte przeplecione jest fragmentami, w których rzeczywistość duchowa i materialna splatają się ze sobą mocniej niż zwykle. Bóg przemawiający do Izraela w Starym Testamencie, cudowne wyjście z Egiptu, manna z nieba, głos z obłoków, znaki czynione przez proroków i niezliczone boskie interwencje. Przykładów można mnożyć wiele. Wszystkie te wydarzenia miały miejsce tutaj na ziemi, w naszej materialnej i namacalnej rzeczywistości. Pozwalają nam one jednak odrobinę poznać rzeczywistość duchową. Wiarę w tę duchową rzeczywistość wyznaję w czasie każdej niedzielnej Mszy Świętej mówiąc: Wierzę w jednego Boga, Ojca Wszechmogącego, Stworzyciela nieba i ziemi, wszystkich rzeczy widzialnych i niewidzialnych. To właśnie w tej praktycznie niewidocznej rzeczywistości działają postaci, którymi wciąż się zachwycam – aniołowie.
Nie taki aniołek z tego Anioła
Biblia mówi o nich ponad 300 razy. Pojawiają się we wszystkich ważnych momentach w dziejach Izraela i świata. Są posłańcami, głosicielami Dobrej Nowiny i wykonawcami zamysłów Bożych. Zwykle jednak są jak Secret Service – tajne służby na rozkazach Jego Królewskiej Mości. Zdarza się jednak, że dają o sobie znać mocniej niż zazwyczaj, że wychodzą z cienia – i wtedy zaczynają się dziać naprawdę wielkie rzeczy, a oni pokazują, że są śmiertelnie skuteczni. Niekiedy bardzo dosłownie – śmiertelnie. Moim ulubionym fragmentem Biblii, traktującym o aniołach jest chyba ten z 2. Księgi Królewskiej.
Tejże samej nocy wyszedł Anioł Pański i pobił w obozie Asyryjczyków sto osiemdziesiąt pięć tysięcy ludzi. Rano, kiedy wstali, oto ci wszyscy byli martwymi ciałami.
Druga Księga Królewska 19,35
Wyobraźmy sobie ogromną armię złożoną z prawie dwustu tysięcy uzbrojonych mężczyzn. Żeby było łatwiej – to tyle co dwa marsze niepodległości, pięć i pół stadionu Wisły, albo około 140 szczelnie wypełnionych autobusów przegubowych. Potężna armia niszcząca i podbijająca wszystko, co spotka na swojej drodze. By ją pokonać trzeba przynajmniej drugiej takiej. Albo… Albo JEDNEGO anioła. Biblia mówi, że jeden Anioł Pański bez problemu radzi sobie z prawie dwustutysięczną armią.
Można by powiedzieć, że nie taki aniołek z tego Anioła. Z całą pewnością to nie wesoły kupidynek malowany na sufitach kościołów. Anioł to potężna istota, która niesie z sobą moc samego Boga. Myślę, że nasze kościelne malarstwo zrobiło aniołom sporą krzywdę, ukazując je albo jako, co prawda, piękne, lecz bardzo nijakie postaci, albo jako grubiutkie dzieciaczki z maleńkimi jak u kaczątka skrzydełkami. Inspirowani tymi obrazami mówimy potem do naszych dzieci mój aniołku, nie wiedząc do końca co to znaczy. Anioł to ktoś, kto, poprzez pojawienie się, niejednokrotnie zmienia los całego świata. Jeśli nazywamy dzieci aniołami, to niech to będzie życzenie, by ten mały człowiek wyrósł na kogoś, kto zmieni cały świat na lepsze. Niech jednak nie będzie to opis słodkiej, pięknej, niegroźnej i grzecznej istotki, bo takimi na pewno nie są bohaterowie tego wpisu.
W aniołach zachwyca mnie także to, jak bardzo naturalnie czują się w naszym świecie. Gdy anioł pojawia się na kartach Pisma Świętego, to zawsze wie co ma robić, gdzie ma iść i co ma powiedzieć. Nie czuje tremy, nie jest zagubiony, a tym bardziej przytłoczony naszym światem. Wchodzi w naszą rzeczywistość, jak my wchodzimy do drugiego pokoju. Zupełnie naturalnie. No ale w sumie czemu miałby to traktować jako coś wyjątkowego, skoro on cały czas w tym naszym świecie żyje? Może dla nas niewidoczny, ale wierzę w to, że bardzo obecny.
Wbrew pozorom Biblia nie mówi tak wiele o aniołach jak mogłoby się to wydawać. Pojawiają się w niej często, ale nigdy nie są głównymi bohaterami historii. Zwykle grają drugo-, albo nawet dalszoplanowe role. Nie wiemy jak tak naprawdę wyglądają (przecież nie mają ciał), choć czasami na nasze potrzeby przyjmują postać ludzką. Nie wiemy jaką dokładnie mają hierarchię (ani do końca nie wiemy czy w ogóle ją mają) i jakie dokładnie mają obowiązki. Są jednak aniołowie, o których da się powiedzieć nieco więcej. Aniołowie Stróżowie.
Aniele Boży, stróżu mój (…)
Nie tak dawno zostałem chrzestnym mojego siostrzeńca. W uroczystości uczestniczyły dwie, dość liczne, rodziny. Po przyjeździe do restauracji, gdzie świętowanie miało być kontynuowane, wszyscy witali się z tym nowym członkiem rodu, życzyli mu samych dobrych rzeczy i obłożyli kołyskę torebkami przepięknych i niejednokrotnie cennych prezentów. Jest jednak jeden prezent, który ten niedawno urodzony mały człowiek otrzymał już w momencie poczęcia, i który to prezent przewyższa wartością wszystkie pozostałe. Jest to pakiet obejmujący dożywotnią, całodobową, darmową ochronę osobistą. Ochrona sprawowana jest przez niezwykle wykwalifikowaną istotę – Anioła Stróża.
„Strzeżcie się, żebyście nie gardzili żadnym z tych małych; albowiem powiadam wam: Aniołowie ich w niebie wpatrują się zawsze w oblicze Ojca mojego, który jest w niebie”
Ewangelia wg św. Mateusza 18,10
Pamiętacie jeszcze Anioła, który sam pokonał całą armię? Takiego anioła każdy z nas dostaje w pakiecie w momencie poczęcia. Anioła, który dosłownie jest osobistą strażą przyboczną. Anioła, który nieustannie przy nas jest, a z drugiej strony również nieustannie wpatruje się w oblicze Boga. To jest dopiero prezent!
Anioł Stróż nie odstępuje od nas później przez całe życie. Bardzo ciekaw jestem spotkania z moim Aniołem stróżem w niebie, po mojej śmierci. Ciekaw jestem, co powie o mnie i o swojej posłudze u mojego boku. Mam nadzieję, że będzie to coś w stylu: Dziękuję Ci za te wszystkie lata razem. Całkiem nieźle się dogadywaliśmy i chyba nieźle udało nam się doprowadzić Ciebie aż tutaj. Liczę, że nie będzie to z kolei: Czy Ty głuchy byłeś przez te wszystkie lata?! Wcale nie słuchałeś moich ostrzeżeń! Urobiłem się przy Tobie po łokcie, których nie mam, żeby Cię tutaj jakoś doprowadzić! No właśnie. Dogadywanie się z Aniołem Stróżem. Chyba większość z nas ma z tym problem. Może dlatego, że kojarzy nam się on tylko z dzieciństwem. W mojej głowie, gdy słyszę pojęcie anioła stróża, zwykle pojawia się znany obrazek z dwójką dzieci przechodzącą przez most i z aniołem czuwającym nad nimi. Jest to też jedna z pierwszych grafik pojawiających się w Googlach. Opieka nad nami to z całą pewnością jedno z zadań naszego osobistego bodyguarda, ale ja lubię go sobie wyobrażać inaczej.
Gdy myślę o moim Aniele Stróżu, to widzę kogoś w lśniącej zbroi i ogromnym mieczem u boku. Ochroniarz by był skuteczny, musi mieć broń. Anioł jest też kimś kto z pewnością robi bardzo wiele, a jego rola nie ogranicza się wyłącznie do powstrzymywania nas przed robieniem głupot. W czasie liturgii jest taki jeden moment, gdy kapłan wypowiadając słowa pierwszej modlitwy eucharystycznej mówi:
Pokornie Cię błagamy, wszechmogący Boże, niech Twój święty Anioł zaniesie tę Ofiarę na ołtarz w niebie przed oblicze boskiego majestatu Twego, abyśmy przyjmując z tego ołtarza Najświętsze Ciało i Krew Twojego Syna, otrzymali obfite błogosławieństwo i łaskę.
Anioł jest kimś kto zanosi ofiarę przed oblicze Boga. Nasi Aniołowie Stróżowie to również ci, którzy zanoszą nasze indywidualne ofiary na ołtarz. Lubię w tym momencie wyobrażać sobie kościół pełen aniołów w pełnym uzbrojeniu, stojących na baczność, wyglądających jak asysta wojskowa w czasie mszy (trochę jak husaria, tylko lepiej) i z ognikami w oczach wpatrujących się w cud dziejący się na ołtarzu. Z zachwytem i odrobiną zazdrości, że ten pokarm nie jest dla nich. Ten obraz rodzący się w mojej głowie jest naprawdę piękny. Na pewno piękniejszy niż dość częsty widok znudzonych mszą twarzy.
(…) zaprowadź mnie do żywota wiecznego
Na koniec chciałbym przypomnieć sobie i Wam o modlitwie do Anioła Stróża. W moim przypadku (i na pewno nie jestem w tym jedyny) była to pierwsza modlitwa jakiej nauczyli mnie rodzice. Z tego powodu może się czasami wydawać infantylna, przeznaczona wyłącznie dla dzieci. Jednak modlitwa ta jest nie tylko modlitwą dziecka i warto często do niej wracać. Jest to modlitwa piękna i ważna. Zawiera w sobie esencję zadań naszego Anioła, a także cel naszego istnienia – żywot wieczny.
Aniele Boży, stróżu mój,
Ty zawsze przy mnie stój.
Rano, wieczór, we dnie, w nocy
Bądź mi zawsze ku pomocy,
Strzeż duszy, ciała mego,
zaprowadź mnie do żywota wiecznego.
Amen.
Zobacz również
Najgorszy Wielki Post
4 kwietnia 2024
Najgorszy moment na dziecięcą dramę
6 stycznia 2025