Zmyślenia

Po pierwsze – szacunek

Cześć Arek, słyszałem, że po ostatnim wpisie wylało się na Ciebie trochę hejtu. Bardzo mi z tego powodu przykro. Nie zgadzam się z Twoimi poglądami i mam zupełnie inne zdanie, ale bardzo lubię czytać Twój blog. Nie pozwól, by te komentarze Cię zatrzymały!


Taką wiadomość otrzymałem niedawno od jednego ze znajomych. Rzeczywiście, po publikacji ostatniego wpisu oberwałem kilka razy, czy to w wiadomościach prywatnych, czy w komentarzach. Daleki jestem jednak od nazywania tego hejtem. Ogólnie bardzo nie lubię tego słowa, ponieważ nie wierzę w to, by osoby krytykujące mój punkt widzenia rzeczywiście mnie nienawidziły. Z drugiej strony muszę przyznać, że zdarzały się też sytuacje, kiedy z osobami, które patrzą na tę sprawę zupełnie inaczej, bardzo kulturalnie porozmawialiśmy.

Myślę, że kluczem jest tutaj zrozumienie, że druga strona (prawie zawsze) tak jak my pragnie dobra. Mało jest ludzi, którzy szczerze pragną czynić (i głosić) zło. Oczywiście, w rozumieniu czym to dobro w ogóle jest, możemy się bardzo mocno rozmijać. Możemy postrzegać je zupełnie błędnie, albo być wręcz zaślepionym i go nie widzieć wcale. Pamiętajmy jednak, że zwykle nasz rozmówca też go szuka, a może nawet dostrzega je wyraźniej od nas.

Nie zgadzam się z twoimi poglądami, ale po kres moich dni będę bronił twojego prawa do ich głoszenia.


Ta znana sentencja (przypisywana niekiedy błędnie Wolterowi) ukazuje bardzo podobne podejście do tego, które zawarł mój kolega w swojej wiadomości. Dlatego, nawet jeśli się nie zgadzamy – kochajmy i szanujmy. A jeśli nie umiemy pokochać, to przynajmniej uszanujmy. Jeśli nie uszanujemy, to na nic się zda rozmawianie, a tym bardziej przekonywanie.