O ikonie Chrystusa, która gości od kilku miesięcy w naszym domu już kiedyś pisałem.
Dzisiaj chciałbym serdecznie podziękować Pracowni Ikon „Eleusa” za dwie kolejne ikony, które zawisły obok tej centralnej. Od początku marzyłem o tym, by oprócz Pantokratora mieć też wizerunki naszych patronów – Anny i Arkadiusza i stworzyć z nich pewnego rodzaju tryptyk.
To konkretne przedstawienie świętego Arkadiusza jest dla mnie wybitnie wyjątkowe. Gdy omawialiśmy z Autorką moją wizję, okazało się, że mój patron jest wyjątkowo skromnym świętym, bo nie udało nam się odnaleźć żadnego wizerunku, który mógłby posłużyć za wzór. Więc… musieliśmy go na nowo odkryć (żeby nie powiedzieć – wymyślić). Po konsultacjach i omówieniu różnych wersji i szkiców, w końcu spojrzał na mnie mój patron. I jest on taki, jakim mam nadzieję, że był naprawdę. A na dodatek jest mój i tylko mój; bo nikt inny na świecie nie ma drugiej takiej ikony!
Wie Pan czym są te ikony? tęsknotą do Tradycji. W posoborowiu jest pustka – gołe protestanckie ściany i puste ławki, bo „Sobór otworzył drzwi Kościoła i ludzie wyszli”. Uratuje nas tylko Msza św. Wszechczasów lub właśnie prawosławie.
Obawiam się, że sprawa nie jest tak prosta. Przykładowo, gdy wgłębimy się w teologię ikony, to zobaczymy, że stoi ona w bardzo mocnej kontrze np. do całej sztuki baroku, która rozkwitła właśnie po soborze trydenckim. Byłbym zatem bardzo ostrożny w stawianiu tak kategorycznych diagnoz.
Ale co ma sobór trydencki do sprawy? W przeciwieństwie do vaticanum II nie był on żadną rewolucją, a jedynie potwierdzeniem już wielowiekowej Tradycji. Chodząc na posoborowe liturgie marnuje Pan tylko czas. Proszę doczytać o tym co się wydarzyło nawet nie tyle na samym soborze, co po nim. Kim był np. Hanibal Bugnini. Przeczytać „Dom smagany wichrem”. Nie warto żyć w kłamstwie.
Pańska fascynacja ikoną jest rozpaczliwym wołaniem o to, czego nie znajduje Pan we wspólnocie zarządzanej przez pastora Rzymu Bergoglia (proszę zwrócić uwagę, ze ten człowiek nigdy nie nazywa się „papieżem”). Znajdzie Pan Prawdę tam gdzie Chrystus nie został zdradzony.
6 komentarzy
Anna
Wie Pan czym są te ikony? tęsknotą do Tradycji. W posoborowiu jest pustka – gołe protestanckie ściany i puste ławki, bo „Sobór otworzył drzwi Kościoła i ludzie wyszli”. Uratuje nas tylko Msza św. Wszechczasów lub właśnie prawosławie.
arkadiusz
Obawiam się, że sprawa nie jest tak prosta. Przykładowo, gdy wgłębimy się w teologię ikony, to zobaczymy, że stoi ona w bardzo mocnej kontrze np. do całej sztuki baroku, która rozkwitła właśnie po soborze trydenckim. Byłbym zatem bardzo ostrożny w stawianiu tak kategorycznych diagnoz.
Anna
Ale co ma sobór trydencki do sprawy? W przeciwieństwie do vaticanum II nie był on żadną rewolucją, a jedynie potwierdzeniem już wielowiekowej Tradycji. Chodząc na posoborowe liturgie marnuje Pan tylko czas. Proszę doczytać o tym co się wydarzyło nawet nie tyle na samym soborze, co po nim. Kim był np. Hanibal Bugnini. Przeczytać „Dom smagany wichrem”. Nie warto żyć w kłamstwie.
arkadiusz
Mam nadzieję, ze w końcu wszyscy dojdziemy do Prawdy, czego sobie i Pani życzę. 😉
Anna
Pańska fascynacja ikoną jest rozpaczliwym wołaniem o to, czego nie znajduje Pan we wspólnocie zarządzanej przez pastora Rzymu Bergoglia (proszę zwrócić uwagę, ze ten człowiek nigdy nie nazywa się „papieżem”). Znajdzie Pan Prawdę tam gdzie Chrystus nie został zdradzony.
arkadiusz
Dziękuję za Pani opinię i troskę!