Człowiek człowiekowi
Ile pali ruski czołg? – Zwykle trzech członków załogi!
Dwaj kumple śmieją się głośno na chodniku.
Pocieszające!
Mówi jeden z komentarzy pod filmikiem “Kolejny ruski trup”
Ruskie orki weszły do mojego domu.
Czytamy na jednym z portali informacyjnych.
A śmieciarka kiedy przyjeżdża? Czy po prostu gdzieś do rowu wyrzucają?
Czytamy pod zdjęciem z pogrzebu zabitego rosyjskiego żołnierza.
Mam wrażenie, że już na dobre oswoiliśmy się z wojną. To było raczej do przewidzenia. Powoli przechodzimy z tym do porządku dziennego. Kolejne miasto ostrzelane? Kolejna kobieta zgwałcona? Kolejne martwe dziecko? Wszystko to już było. Niektórzy może chcieliby czegoś nowego, może czegoś więcej. W końcu ile można słuchać o niezbyt ciekawym okopywaniu się na wschodzie Ukrainy?
Bez zająknięcia żartujemy o wojnie. Bez mrugnięcia okiem cieszymy się z kolejnych śmierci rosyjskich najeźdźców. Sam podświadomie czerpię pewnego rodzaju satysfakcję, gdy widzę rosnące liczby zniszczonych rosyjskich czołgów, strąconych samolotów, zabitych żołnierzy.
Jednocześnie, od samego początku tej wojny wraca do mnie myśl. Mimo, że kilka razy usiłowałem się jej pozbyć, uczepiła się mnie uparcie.
To też ludzie!
To też ludzie. To nie orki. To nie anonimowi ruscy. Każdy z nich ma rodzinę, matkę, może żonę, która na niego czeka, dzieci. Wychował się w takim, a nie innym kraju, pod takim, a nie innym reżimem. Całe życie do głowy tłoczono mu taką, a nie inną propagandę. Ale, tak jak my, ma dwie ręce, dwoje oczu o konkretnym kolorze, nos, pewnie lekko krzywe zęby. Gdyby go postawić obok Ukraińca czy Polaka, ciężko byłoby rozróżnić który jest który. Tak jak my, ma dwoje rodziców i czworo dziadków. Może nawet mamy wspólnych przodków?
Smutno mi. Smutno mi, gdy czytam o młodych rosyjskich chłopcach, którzy zostali skrzywdzeni, którzy bez przygotowania zostali rzuceni do walki, której nie rozumieją. Którym tak bardzo wyprano mózgi, że czerpią radość z gwałtów i zabójstw. Którzy, przez to jak ich ukształtowano, powodują nieskończenie wielkie cierpienie narodu ukraińskiego. Smutno mi, że człowiek człowiekowi nie potrafi być człowiekiem.
Jeden z amerykańskich psychologów – Jordan Peterson, swój dom obwiesił sowieckimi i nazistowskimi plakatami. Bynajmniej nie dlatego, by idealizować te systemy. Zrobił to po to, by nigdy nie zapomnieć, że nie ma ludzi lepszych i gorszych. Zdolnych do zabójstw i tych niezdolnych. Tych, którzy są w stanie gwałcić i tych, którzy mają w swoich umysłach tę opcję zablokowaną. Te systemy zbudowali tacy jak my. Za Hitlerem, za Stalinem, za Putinem poszli tacy jak my. Ulepieni z tej samej gliny, takich samych atomów – 65% tlenu, 18,5% węgla, 9,5% wodoru, 3,2% azotu, itd… Tacy sami.
I właśnie dlatego nie nazwę nigdy żadnego Rosjanina orkiem. Dlatego widząc zniszczone czołgi czuję dziwną mieszankę radości i smutku. Bo choć w tej bitwie zwyciężył człowiek, to przegrał też człowiek. Dlatego nie chcę czuć się lepszy od nich. Bo jeśli zacznę mówić, że są podludźmi, że są godni śmierci w płomieniach, że są narodem, którego trzeba się pozbyć, to tak naprawdę powtórzę propagandę Kremla. Włożę w swoje usta słowa, które mówi ona o Ukraińcach, o nas. Wtedy stanę po stronie mroku.
Dlatego modlę się nie tylko o zakończenie tej wojny, nie tylko o zakończenie tego strasznego i niezrozumiałego cierpienia. Modlę się nie tylko za tych wszystkich, którzy musieli zostawić dom i uciekać, nie tylko za ukraińskich bohaterów. Od czasu do czasu w modlitwie wymieniam też Rosjan i proszę o nawrócenie dla nich. O to, by się opamiętali. By w mrokach ich serc zaświeciło światło. By nie skończyli przedwcześnie życia, niosąc wyłącznie ciemność.
Zobacz również
Jak i na kogo głosować
17 czerwca 2020
O co chodzi z wyrokiem TK?
22 października 2020