Tylko lepiej

Po przysiędze – #14 Przysięga małżeńska

Wpis ten jest podsumowaniem serii, w której dzielę się tym, jak przysięga małżeńska pomaga mi być lepszym mężem, i jak jej poszczególne słowa wciąż mnie inspirują. Powyżej, możesz go także posłuchać w formie podcastu lub obejrzeć jako film na YouTube.
Wszystkie wpisy z serii „Przysięga małżeńska” znajdziesz TUTAJ

Na początek historyjka

Każda przysięga małżeńska musi się skończyć, musi wybrzmieć. Każda msza ślubna również w końcu osiąga końcowy moment błogosławieństwa. Po naszym ślubie zostaliśmy jeszcze na moment przy ołtarzu by podziękować Bogu za małżeństwo, które właśnie zawiązaliśmy. Gdy już wstaliśmy, byliśmy tak podekscytowani, że ku przerażeniu fotografa, który zupełnie nie był przygotowany i ustawiony, pędziliśmy w kierunku głównych drzwi kościoła. Wyszliśmy na zewnątrz a tam… pusto. Nikogo nie ma.

Okazało się, że w ślubnej euforii nie czekaliśmy, aż goście wyjdą na zewnątrz, by przywitać nas brawami i wiwatami. Zamiast tego, zderzyliśmy się ze zwyczajnością otoczenia, podkreśloną dobitnie przez mężczyznę na rowerze, odzianego w robocze ubrania, który właśnie przejeżdżał biegnącą obok drogą.

Ptaki śpiewały podobnie jak wtedy, gdy wchodziliśmy do kościoła. Słońce świeciło tak samo mocno, a z racji dobrej pogody, na okolicznych górkach wciąż było widać traktory i pracujących ludzi. Można by powiedzieć, że świat nie zauważył naszego małżeństwa. Ziemia nie zatrzymała się na ułamek sekundy, a na niebie nie rozbłysła nowa gwiazda. Wszystko dookoła wydawało się takie samo.

Nic jednak już nie było takie samo.

Poślubna (nad)zwyczajność

Wydaje się, że młodzi ludzie, którzy zawierają małżeństwo w końcu muszą zderzyć się z tak zwaną szarą rzeczywistością. Wierzę jednak, że miesiąc miodowy nie musi się kończyć. Wierzę, że przysięga małżeńska podpowiada mi jak budować małżeństwo, w którym ślubna euforia będzie trwać, a nawet rosnąć.

Jestem przekonany, że małżonkowie, którzy świadomie weszli w małżeństwo, zaprosili do siebie Boga i wspólnie z Nim budują miłość na wszystkich poziomach swojego życia, tacy małżonkowie mogą codziennie mówić, że w ich życiu jest tylko lepiej, że miesiąc miodowy przemienia się miodowe kwartały, lata i dekady.

Od kiedy wstąpiłem w małżeństwo, zwyczajność przestała być zwyczajna. Odkąd wstąpiłem w małżeństwo, przeżywam najlepszy czas w moim życiu. Mam nadzieję, że przemyślenia publikowane w mojej małżeńskiej serii, które bardzo mi pomagają, były i nadal będą inspiracją dla narzeczonych i małżonków, by również oni budowali naprawdę piękne i święte związki.

Podsumowania

Serię tę pisałem przez siedem lat. Na początku nawet nie wiedziałem, że ją piszę. Jej początków upatruję w Częstochowie, gdzie razem z Anią pojechaliśmy na kilka miesięcy przed ślubem, by modlić się za nasze małżeństwo. Tam, spacerując po wałach jasnogórskich rozmawialiśmy o przysiędze małżeńskiej.

Słowa ślubowania wracały do mnie w kolejnych miesiącach i latach. Swoje myśli, najpierw bardzo nieskładne, zacząłem zapisywać, a później porządkować, właśnie według klucza kolejnych słów przysięgi małżeńskiej. Dzięki lockdownom znalazłem czas, by zabrać się za to na poważnie i w ten sposób powstał mój blog. Dokładnie trzy lata temu opublikowałam pierwszy wpis: “Tylko lepiej”.

Pisanie czasami szło szybciej, innym razem dawałem sobie więcej czasu na przemyślenie tematu. Przez cały jednak czas miałem poczucie, że nie jestem jedynym autorem tych tekstów. Wierzę w działanie Ducha Świętego i jestem przekonany, że miał On kluczowy udział w powstaniu tej serii.

Podziękowania

Wszystkie te wpisy oddaję zatem Bogu. Panie, Ty działasz w przedziwny sposób i rzeczy niewyobrażalne czynisz wykonanymi. Tobie chwała na wieki!

Aniu, Żono, Najdroższa. Bez Ciebie nie powstałby choćby jeden akapit. Byłaś dla mnie inspiracją, krytykiem, redaktorem i nieustannym wsparciem. Jesteś nie tylko cichą bohaterką całej tej serii, ale także cichą jej autorką. Zaszczytem jest być Twoim mężem!

Chciałbym w tym miejscu wspomnieć też o Krzystofie – prezbiterze diecezji tarnowskiej, a prywatnie bracie mojej żony. Dziękuję Ci za merytoryczną i teologiczną korektę i podsyłane inspiracje.

Drodzy Rodzice (cała czwórko) – dziękuję za ogrom wpierających słów i gestów. Byliście zawsze pierwszymi osobami, które czytały i słuchały tej serii. Dziękuję i kocham.

Drodzy Przyjaciele, którzy w internecie, komunikatorach i na żywo dzieliliście się tym, że czekacie na kolejne wpisy i pokazywaliście, że warto było podjąć się tego dzieła. Dziękuję za Waszą otwartość i chęć dzielenia się kawałeczkiem swojego życia. Cieszę się, że mam tak dobrych ludzi wokół siebie.

Nie mogę oczywiście też zapomnieć o wszystkich moich czytelnikach. Cieszę się, że jesteście i czytacie. Nigdy nie byliście dla mnie tylko statystyką wyświetleń wpisu. Niech Pan błogosławi każdemu z Was i prowadzi Was do świętości.

Co dalej?

Muszę przyznać, że przez lata tworzenia tej serii nie zastanawiałem się co będzie, gdy ją skończę. Porwanie się na opisanie całej przysięgi małżeńskiej było, jak by nie patrzeć,  pomysłem dość szalonym, a odległy finał ginął za horyzontem. Jak się jednak okazało, powstałe lata temu marzenie udało mi się zrealizować.

Okazuje się jednak, że na domknięciu tej serii nie koniec! Z ogromną przyjemnością informuję, że franciszkanie prowadzący na YouTube kanał “mniejsi” zaprosili mnie do stworzenia własnej serii, która dotyczy właśnie przysięgi małżeńskiej! Zapraszam Was na ich kanał i do obejrzenia całej serii! Mam nadzieję, że udało nam się nagrać kilkanaście odcinków, które są jakościowe nie tylko pod względem obrazu i dźwięku, ale także treści. Pierwszy z nich, będący zapowiedzią całości znajdziecie poniżej. Wszystkie pozostałe znajdziecie na kanale „mniejsi” lub na playliście, która pojawi się po kliknięciu w poniższy odnośnik. Wszystkie odcinki przypięte są też przy poszczególnych wpisach na blogu.

A jeszcze później? Cóż… Zobaczymy… Znając jednak Pana Boga – nie pozwoli mi zbyt długo siedzieć bezczynnie.

Chwała Panu!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *