Szary czyta

„Obcy” – Albert Camus

Rzadko zdarza się, że książka siedzi mi jeszcze w głowie po kilku dniach od przeczytania. Zwykle w wieczór, kiedy kończę jedną, od razu wybieram kolejną. To taka moja wewnętrzna potrzeba zapełnienia pustki jaka pojawia się w sekcji „Teraz czytam”.

Inaczej było z „Obcym” Alberta Camusa. Ta książeczka, którą ze względu na niewielką długość trudno nawet nazwać powieścią, uwiodła mnie. Na dodatek do teraz nie wiem do końca dlaczego!

Z pewnością pomógł w tym język. Poetycki, ale nie na tyle, by spowalniało to czytanie. Dodatkowo, całość opowiedziana jest w pierwszej osobie i czytając ma się wrażenie, że główny bohater snuje nam swoją historię w kącie jakiejś zacisznej knajpy przy kuflu piwa.

A jest on postacią ciekawą, bo od początku czuć, że coś jest z nim nie tak. Jak mówi tytuł, wydaje się obcy. Bardzo lekko przechodzi przez śmierć matki, nic sobie nie robi z faktu, że sąsiad znęca się nad swoim psem. Co chwilę z jego ust słyszymy „Przecież to i tak nie ma większego znaczenia”. Sytuacje, które w wielu z nas budzą ogromne emocje zbywa krótkim: „Gdy się nad tym zastanowić – to dość naturalne”.

Czy to zaburzenie? Może jakaś skrajna forma stoicyzmu? Czy on w ogóle cokolwiek czuje? To ostatnie pytanie musi w końcu sobie zadać każdy czytelnik. Pytań, które sugeruje książka jest więcej. Ostatecznie, zaczynamy je sobie zadawać w kontekście nas samych. Co nas definiuje jako ludzi? Jedna z osób komentujących tę książkę napisała, że uczucia. Nie zgadzam się z tym. Książka pokazuje, że można mało czuć i pozostać człowiekiem. Może dlatego tak mnie uwiodła? Może znalazłem w głównym bohaterze jakąś cząstkę siebie, dla której nieraz rzeczy „są dość naturalne” lub „nie mają większego znaczenia”.

Nad głównym bohaterem odbywa się w końcu sąd. Ten dosłowny i ten moralny. Nie jest on wolny od obiektywnych win. Argumentacja oskarżających nie zawsze ich jednak dotyczy. Osądza się go za to co uczynił, ale sądzi się go także jako człowieka w ogólności. Bada się jego człowieczeństwo. Camus zaprasza nas do stanięcia po stronie sądzących. Od nas zależy, po której stronie tego sądu staniemy. A gdyby się tak zastanowić, czego byśmy nie wybrali, wydaje się to dość naturalne.


[Spodoba się jeśli]: Lubisz książki dające do myślenia, filozoficzne rozkminki, wracać do niektórych zdań po kilka razy, by je lepiej przemyśleć.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *