Szary czyta

„Księga czaszek” – Robert Silverberg

Dzisiaj o książce, którą trudno zaklasyfikować. Ani to sci-fi, ani horror, ani kryminał. Dobra, ale też nie do końca.

Czwórka studentów u progu dorosłości wyrusza w podróż na pustynię Arizony po nieśmiertelność. To przynajmniej obiecuje im tytułowa „Księga czaszek”, która wiedzie ich przez cały kraj, aż do siedziby tajemniczego bractwa. Nie ma jednak nic za darmo. By wymknąć się śmierci – trzeba kogoś poświęcić.

Bohaterowie kondensują w swoich osobach cały przekrój amerykańskiego społeczeństwa sprzed kilku dekad. Arystokrata, inteligent, rolnik, żyd, katolik, gej, pewny siebie osiłek, poeta, zakompleksiony chuderlak.

Poznajemy ich w sposób nietypowy. W każdym z rozdziałów narratorem jest jeden z czwórki. Z początku powoduje to spory chaos, ale po przyzwyczajeniu się i złapaniu kto jest kim, pozwala to na ciekawe zbudowanie postaci.

Książka jest niespieszna. Akcji w niej jak na lekarstwo. Postaci poznajemy bardziej przez retrospekcje z ich dzieciństwa i młodości, niż przez bieżące wydarzenia. Znajdziemy tu też różnego rodzaju rozkminki (choć ostatecznie nie jakieś super ambitne), ciągłe poczucie tajemniczości i dreszczyku emocji (które z czasem jeszcze narasta) i… bardzo dużą dawkę erotyzmu (w przeróżnych wariantach).

Książkę czytało się nawet szybko i (szczególnie druga połowa) potrafiła wciągnąć. Nie jest to chyba jednak pozycja, która długo będzie za mną chodzić.

[Spodoba się jeśli]: lubisz powieści wymykające się klasyfikacjom gatunkowym, nie przeszkadza ci duże nagromadzenie erotyzmu, lubisz pustynny klimat przyprawiony solidną dozą tajemniczości.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *